Trwa ładowanie proszę czekać ...

Magia kuchni włoskiej

24 marca 2017

Wszelkie włoskie dania są esencją dolce vitae: są proste, kolorowe, doskonałej jakości, a przede wszystkim – są spożywane w towarzystwie. Prawdziwy Włoch nigdy nie jada sam: południowcy kochają przebywać (i jeść) wśród innych ludzi, dzięki czemu każdy posiłek staje się ucztą, a każdy dzień – niemal świętem. Oczywiście jest to nieco lukrowana wizja – zawsze może się przecież zdarzyć, że towarzystwo, zamiast umilać czas, wyprowadzi nas z równowagi. Mimo to, przyznajcie, że nawet jajecznica, spożywana kolektywnie, w blasku świec i przy lampce wina, smakuje jakoś lepiej.

Samo zdrowie; no, prawie
Kuchnia włoska jest niezwykle efektowna: żywe kolory (odpowiadające zresztą barwom włoskiej flagi), artystyczny nieład na talerzu i wszechogarniający zapach świeżych ziół i czosnku sprawiają, że trzeba naprawdę silnej woli, by przechodząc obok włoskiej restauracji, utrzymać ślinianki na wodzy.
Włosi uwielbiają jeść, a nawet - ucztować. Mają nawet takie powiedzonko ,,Przy jedzeniu się nie zestarzejesz”. Trudno powiedzieć, ile w nim prawdy, ale chyba nie mają zamiaru tego sprawdzać i celebrują posiłki (zwłaszcza kolacje) godzinami.
A tak swoją drogą, harmonogram mają dosyć oryginalny: dzień zaczyna się od espresso i croissanta, przy czym croissant nie jest obowiązkowy. W okolicy 13.00 zjada się coś konkretnego (najczęściej makaron), zaś prawdziwa uczta następuje około 20.00, gdy wszyscy siadają i biesiadują, jakby rano nikt nie musiał iść do pracy. Dolce vitae w praktyce – i może właśnie w tym tkwi sekret szczęśliwego życia?

Niespodzianki
Mimo, iż kuchnia włoska wydaje się nie mieć tajemnic (w końcu każdy potrafi wymienić przynajmniej jedno danie rodem z Italii), tak naprawdę kryje w sobie wiele zagadek, a nawet sprzeczności.
Przede wszystkim, nie istnieje coś takiego, jak jedna kuchnia – Włochy to długaśny kraj, więc północ oraz południe wypracowały własne dania, które my, nieświadomi barbarzyńcy, często wrzucamy do jednego gara.
Włochy bardzo późno stały się jednym państwem – wcześniej były to niewielkie państewka-miasta, w których żyli niesłychanie dumni z lokalnej tradycji (i kuchni!) ludzie, zatem kulinarna ignorancja mogła skończyć się ciężkim zatargiem – w końcu każdy Włoch da się pokroić za głębokie przekonanie, że nikt na świecie nie gotuje lepiej, niż jego mamma.
Ciekawostką jest też, że ukochany przez Włochów makaron wcale nie jest ich autorskim pomysłem, ale spadkiem po... Arabach, którzy przywieźli go na Sycylię około 1100 roku.